Po aukcji LTE, czas na budowanie koalicji operatorów

Trwająca od wielu miesięcy aukcja LTE na częstotliwości 800 MHz i 2,6 GHz ma szansę zakończyć się sukcesem. Urząd Komunikacji Elektronicznej po spotkaniu z operatorami rozdzielił wylicytowanie pasma (licytowane były bowiem tzw. anonimowe bloki). Teraz operatorzy mogą (ale nie muszą) wystąpić z wnioskami o rezerwacje wskazanych pasm i wnieść zadeklarowane opłaty (a te są niemałe – w sumie wylicytowano ponad 9,2 mld zł).

Regulator rynku tak porozdzielał licytowane bloki, że firmy ze sobą współpracujące (tzw. naturalni sojusznicy) dostali bloki obok siebie, tj. w Orange obok T-Mobile (operatorzy ci już wcześniej budowali wspólnie infrastrukturę w ramach firmy NetWorks!), a w paśmie 800 MHz NetNet obok Sferii, która otrzymała częstotliwości już wcześniej. Te dwie ostatnie firmy kojarzone są Zygmuntem Solorzem- Żakiem. W środku między T-Mobile a NetNetem, a w przypadku pasma 2,6 GHz T-Mobile a Polkomtelem, jest Play, który może być okazać się języczkiem u wagi i wchodzić w koalicje albo z T-Mobile i Orange, albo z grupą Solorza- Żaka w celu budowy wspólnej infrastruktury.

Oczywiście nie ma co jeszcze dzielić skóry na niedźwiedziu. Co dziś wydaje się mało prawdopodobne, każdy operator może zdecydować, że będzie rozbudowywać infrastrukturę LTE, w oparciu o wylicytowane częstotliwości, samodzielnie. Niewykluczony jest także przez wielu najbardziej pożądany scenariusz, że cała czwórka dojdzie do porozumienia i wybuduje jedną sieć.

Dlaczego to takie ważne? Generalna zasada jest bowiem taka, że im więcej częstotliwości ma operator i im tzw. większą szerokością widma dysponuje, tym może świadczyć usługi o wyższej przepływności (tzn. oferować szybszy internet). I tak w przypadku technologii LTE, na bloku częstotliwości 5 MHz (szerokość widma, jaką ma operator do dyspozycji) może zaoferować on maksymalnie 18 Mb/s do podziału dla wszystkich abonentów, którzy znajdują się w zasięgu jednej stacji, natomiast gdy ma 15 MHz jest w stanie zaoferować maksymalną przepływność rzędu 54 MB/s. Dlatego operatorzy łącząc ze sobą posiadane bloki częstotliwości wiele mogą zyskać.

Może mieć to także ogromne znaczenie w perspektywie realizacji przez Polskę Europejskiej Agendy Cyfrowej. Zgodnie z nią do 2020 roku każdy mieszkaniec Polski ma mieć możliwość korzystania z internetu o przepływności co najmniej 30 Mbit/s, a 50 proc. populacji z łączy 100 Mbit/s. Wydaje się, że ta pierwsza część zadania będzie trudniejsza do spełniania. Do osiągnięcia tego celu niezbędna jest też infrastruktura LTE, bo na pewno nie wszędzie uda się dotrzeć ze światłowodem, choćby z powodów ekonomicznych, bo to się operatorom nie opłaci.

Czy w tym kontekście będzie bardzo źle, gdy operatorzy nie dojdą ze sobą do porozumienia i wedle zasady „każdy sobie rzepkę skrobie”, będą osobno rozbudowywać infrastrukturę LTE? To raczej mało prawdopodobne, bo jednak firmy umieją liczyć, a wydatki na taką sieć są niemałe. Gdyby jednak tak się nie stało, to z pomocą może przyjść postęp technologiczny. Na świecie rozwijana jest bowiem technologie LTE Advanced (LTE-A), która pozwala na łączenie nieciągłych bloków częstotliwości ulokowanych w różnych pasmach częstotliwości jako pojedynczego, ujednoliconego bloku. To oczywiście pieśń przyszłości, ale całkiem nieodległa, bo także operatorzy w Polsce informują, że prowadzą takie testy.

Już najbliższe miesiące wiele wyjaśnią i pokażą czy także mieszkańcy miejscowości oddalonych od dużych aglomeracji będą mogli liczyć na szybki Internet LTE. Wstępnie większość z operatorów zadeklarowała, że zapłaci i odbierze wylicytowanie częstotliwości. Firma Orange Polska przy okazji publikacji wyników finansowych za III kwartał oszacowała nawet, że jej wydatki na budowę sieci LTE w latach 2016-2017, po przydzieleniu jej pasm 800 i 2600 MHz, wyniosą maksymalnie 220 mln zł.

Niezależnie od tego zapewne też niektórzy z operatorów będą kontestować sądownie finał licytacji (rozporządzenie ministerialne kończące aukcję LTE). Jedno bowiem nie przeszkadza drugiemu – działy projektowe operatorów będą przygotowywać nowe inwestycje, a prawnicy będą wskazywać nieprawidłowości w całym procesie i kierować swe roszczenia do sądów.
Trwa ładowanie komentarzy...