O autorze
Igor Ostrowski – jeden z inicjatorów IGF Polska, członek Rady ds. IGF przy Sekretarzu Generalnym ONZ, wspólnik Kancelarii Dentons, ekspert rynku mediów, telekomunikacji i nowych technologii, były wiceminister w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji i przewodniczący rządowej Rady ds. Cyfryzacji.

Od ponad 20 lat zajmuje się prawem mediów, telekomunikacji i nowych technologii oraz ochroną własności intelektualnej. Doradza wiodącym sieciom telewizyjnym, operatorom kablowym i producentom w prowadzeniu działalności w Polsce i Europie. Specjalizuje się w regulacjach rynku mediów oraz ochronie własności intelektualnej. Brał udział w projektach prywatyzacyjnych i międzynarodowych transakcjach fuzji i przejęć. Łączy doświadczenie zdobyte w międzynarodowych kancelariach prawnych (w biurach warszawskich i nowojorskich), administracji publicznej, oraz analityka. Inicjator działań obywatelskich, wspierających powszechny dostęp do internetu i otwartych zasobów edukacyjnych. Współzałożyciel Stowarzyszenia Projekt Polska i fundacji Centrum Cyfrowe. Jest jedynym polskim członkiem Multistakeholder Advisory Group przy Internet Governance Forum – agendzie ONZ zajmującej się kwestiami funkcjonowania, ładu i rozwoju internetu na świecie.

Nie bójmy się Jednolitego Rynku Cyfrowego

„Jednolity Rynek Cyfrowy – korzyści i wyzwania”, pod takim tytułem odbyła się w Ambasadzie Brytyjskiej w końcu ubiegłego tygodnia konferencja zorganizowana wspólnie przez Polsko-Brytyjską Izbę Handlową, American Chamber of Commerce oraz oraz ThinkTankCyfrowy.pl. Tytuł wydaje się trafny, bo korzyści są wciąż mgliste, a wyzwania potężne. Rzadko, która inicjatywa zanim jeszcze została zaprezentowana formalnie ze wszystkimi szczegółami, już napotyka na taką falę sceptycyzm czy obaw.

A przypomnijmy, że wprowadzenie Jednolitego Rynku Cyfrowego (Digital Single Market, DSM) to jedną z najważniejszych inicjatyw, jaką w ostatnim okresie podjęła Komisja Europejska. Ma ona na celu uczynienie z Unii Europejskiej zintegrowanego cyfrowo obszaru gospodarczego, zdolnego do konkurowania na globalnym rynku cyfrowym. DSM opiera się na kilku filarach: usunięciu krajowych ograniczeń dotyczących transakcji dokonywanych za pośrednictwem Internetu, stworzeniu lepszych warunków do rozwoju infrastruktury szerokopasmowej i usług cyfrowych oraz wspieranie gospodarki cyfrowej (np. standaryzacja w sektorze ICT).



Jedną z sztandarowych inicjatyw, która ma nas przybliżyć do DSM, jest ujednolicenie pewnych zasad prawa autorskiego oraz likwidacja barier, która dziś umożliwia usługodawcom podział Unii na strefy. Biura podróży oferują w Internecie te same wycieczki za różne ceny, w zależności od kraju, w którym przebywa klient. Sklepy internetowe, w tym sklepy z muzyką i filmami różnicują oferty. Często klient w Wielkiej Brytanii ma dostęp do bogatszej oferty niż klient w Polsce. Pierwsze konkretne propozycje dotyczące prawa autorskiego mają być przedstawione 9 grudnia tego roku. Proponowane w tym zakresie rozwiązania jednak wyciekły i okazały się być znacznie poniżej oczekiwań entuzjastów i propagatorów DSM. Niektórzy komentują, że ten wyciek miał być celowy i ma skłonić Komisję do dopracowania dyrektywy w tym zakresie.

To, że dziś ta inicjatywa DSM wzbudza więcej obaw niż nadziei potwierdzają opublikowane na początku listopada przez firmę Ricoh wyniki badania, z których wynika, że 92 proc. europejskich przedsiębiorstw nie jest gotowych na wdrożenie Jednolitego Rynku Cyfrowego. Już sama wiedza o tej inicjatywie wśród przedsiębiorców jest niedostateczna, bo o planach wdrożenia tych rozwiązań wie zaledwie połowa badanych w UE (51 proc.). W przypadku Polski ten wskaźnik jest jeszcze niższy – 47 proc.

A jakie obawy budzi DSM wśród firm europejskich? Z badania firmy Ricoh wynika, że 24 proc. respondentów nie dostrzega żadnych korzyści, 40 proc. obawia się zwiększonego poziomu konkurencyjności a 37 proc. kosztów, które będzie musiała ponieść. Z kolei 34 proc. twierdzi, że nie ma odpowiednich zasobów, dzięki którym mogliby skorzystać z możliwości wynikających z wprowadzenia Jednolitego Rynku Cyfrowego.

Charakterystyczne, że podobne obawy wyrażali uczestnicy jednego z paneli podczas październikowej 42. konferencji Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej, która odbyła się w tym roku w Krakowie. Przedstawiciele branży kablowej obawiają się, ze w nowe sytuacji szybciej odnajdą się tacy giganci jak Netflix (mogą kupować prawa do różnych treści na cały obszar UE) niż małe firmy z Polski.

Czy te wszystkie strachy mają uzasadnienie? Oczywiście wiele zależy od tego, jak w praktyce idea DSM będzie wdrażana w życie. Słusznie jednak podczas dyskusji na PIKE zauważył Jacek Niewęgłowski z zarządu Playa, że jeśli chodzi o rynek telekomunikacyjny to jest on dość dobrze przygotowany do konkurencji w skali Europy, a ceny oferowane przez operatorów za usługi telekomunikacyjne należą do najniższych w UE i trudno się spodziewać, by europejscy operatorzy, byli w stanie z nimi konkurować.

Wydaje się, że tę uwagę Jacka Niewęgowskiego można przenieść na duży obszar polskiego e-commerce. Wiele z podmiotów na nim działających pod względem innowacyjności rozwiązań nie musi mieć kompleksów wobec firm zagranicznych, a bariery prawne czy podatkowe powodują, że swą działalność ograniczają one do rodzimego rynku.

Dodajmy, że rynek e-commerce rozwija w się w Polsce bardzo dynamicznie. Z danych firmy PMR wynika, że w 2014 r. wzrósł on o 15 proc. i osiągnął wartość 27,5 mld zł. Można szacować, że było to blisko 4 proc. proc. całego rynku sprzedaży detalicznej w Polsce. W tym roku jego wzrost powinien być nawet jeszcze wyższy (17 proc.), a jego wartość według szacunków ma wzrosnąć do 32 mld zł . Prognozy zaś mówią, że do 2020 r. udział e-commerce w handlu detalicznym w Polsce w wzrośnie do 10 proc., a jego wielkość do 64 mld zł.

Dla dynamicznych polskich firm z segmentu e-commerce Jednolity Rynek Cyfrowy jest więc oczywistą szansą na dostęp do większej liczby klientów, stwarza możliwość wejścia na nowe europejskie rynki, a także może przyczynić się do zmniejszeniem kosztów operacyjnych. Rynek europejski to 500 mln konsumentów, z których 315 mln codziennie korzysta z internetu. Tymczasem Polsce ciągle się mówi jeszcze o około 10 mln obywateli wykluczonych cyfrowo, rekrutujących się głównie z grupy wiekowej 50+.

Od paru lat już zresztą w międzynarodowej konkurencji świetnie odnajdują się polscy producenci gier elektronicznych i nie dotyczy to tylko twórców Wiedźmina.

Trzeba przy tym pamiętać, że polska gospodarka małymi i średnimi przedsiębiorstwami stoi. A obecnie zaledwie 7 proc. europejskich firm z sektora MSP sprzedaje swoje usługi i towary za granicę. DSM stwarza im szansę, by taka ekspansja dla nich był łatwiejsza i bardziej realna. Oczywiście, by wykorzystać szanse, jaką stworzy Jednolity Rynek Cyfrowy należy je do tego przygotować. Niezbędne jest zaangażowanie w to rządu, administracji.

Dziś wydaje się, że coraz mniejszym problem jest dostęp do infrastruktury szerokopasmowej. Kłopot mamy natomiast z administracją publiczną, bo mimo wysokich nakładów jakość publicznych e-usług pozostawia wiele od życzenia.

Jedno jednak wydaje się pewne – im szybciej i bardziej kompetentnie zaczniemy się przygotowywać do wprowadzenia Jednolitego Rynku Cyfrowego, tym więcej na tym wygrać mogą polscy przedsiębiorcy. Musimy też zdecydować czy w kontekście DSM wolimy chronić przeszłość przed przyszłością czy przyszłość przed przeszłością.
Trwa ładowanie komentarzy...