Ustawa re-use to sukces z łyżką dziegciu

Podczas trwającego obecnie posiedzenia Senatu odbędzie się debata nad ustawą o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego. Senatorowie będą m.in. rozstrzygać, czy objąć nią dane Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz Państwowego Instytutu Geologicznego. Jest więc nadzieja, że informacje sektora publicznego będące w posiadaniu tych instytucji, jak np. dane meteorologiczne, będą przekazywane nieodpłatnie do ponownego wykorzystywania, o co postulowały od dawna organizacje pozarządowe i środowiska biznesowe. Bo też są to dane szczególnie dla nich cenne, a badacze i przedsiębiorcy skarżyli się na ograniczenia i wysokie opłaty za udostępnianie danych meteorologicznych i hydrologicznych.

Niestety, nie ma nadziei, że ujednolicenie zostaną warunki ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego dotyczące tzw. zasobów kultury, udostępnianych przez biblioteki, archiwa i muzea, bowiem wśród instytucji wyłączonych z obowiązku udostępniania informacji publicznych znajdują się np. Filmoteka Narodowa czy Narodowy Instytut Audiowizualny. Oczywiście udostępnianie zasobów kultury musi odbywać się z poszanowaniem prac autorskich ich twórców, niemniej zasadą powinno być udostępnianie wszelkich zasobów finansowanych z pieniędzy podatników a wyjątkiem nieudostępnianie lub czasowe ograniczenie dostępu do treści chronionych, których wartość rynkowa została znacząco uszczuplona w wyniku ich darmowej publikacji (w tym utwory audiowizualne Filmoteki).


A dodatkowo, choć udostępnianie danych publicznych do ponownego wykorzystania ma być - co do zasady - bezpłatne, w myśl projektu muzea, archiwa i biblioteki będą miały możliwość pobierania wyższych opłat niż ograniczone do kosztów bezpośrednich (przewidziane dla pozostałych podmiotów zobowiązanych).

Warto przypomnieć, że Rada do Spraw Cyfryzacji postulowała, by nie wprowadzać odmiennych warunków ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego dla niektórych muzeów, archiwów i bibliotek, bo to może doprowadzić do niebezpiecznej dysharmonii i może znacząco ograniczyć faktyczne wykorzystywanie tych zasobów.
Mimo tych paru łyżek dziegciu, ustawa o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego to sukces. Wszystkie kluby poselskie były zgodne, że wprowadzane w ustawie rozwiązania dotyczące ponownego wykorzystania i przetwarzanie danych sektora publicznego przyniosą wiele korzyści społecznych. Za przyjęciem w całości projektu ustawy opowiedziało się 432 posłów, a tylko dwóch było przeciw.

W pochwałach projektu posłowie najwięcej czasu poświęcili na wyliczenia korzyści, jakie odniesie biznes. Może to być bowiem impuls do pobudzenia przemysłu kreatywnego, stworzenia nowych produktów i usług przez rozstrzygać wykorzystanie i przetwarzanie danych sektora publicznego. Skorzystać mogą szczególnie twórcy aplikacji czy produktów i usług elektronicznych. Przykładem może być popularna aplikacja na smartfony „jakdojade.pl”, która funkcjonuje dzięki pozyskaniu danych od ZTM, MPK, MZK, SKM, czy PKP. Autorzy aplikacji potrafili zebrać dane publiczne rozkładów jazdy, skompilować i udostępnić w sposób o wiele bardziej przyjazny dla pasażerów niż sami przewoźnicy. Pozostaje nam zatem tylko trzymać kciuki, że znowelizowana ustawa ‘otworzy’ dane publiczne, które będziemy mogli zastosować w inny innowacyjny sposób. Może i w Polsce powstanie aplikacja pokazująca, gdzie bezpiecznie parkować. W USA jest ona popularna, a jej twórcy wykorzystują dane uzyskiwane z policji dot. kradzieży i włamań do pojazdów.

Nie mniej ważnym celem ustawy jest szerzenie kultury jawności i dobrych praktyk wewnątrz administracji. Obywatele zyskają wgląd w to, co robią urzędy i będą mogli „patrzeć im na ręce”.

Nie należy także zapominać o korzyściach, jakie nowe przepisy powinny przynieść całej sferze edukacyjnej, np. poprzez łatwiejszy dostęp do dzieł polskiej kultury.

Wiadomo, że ustawą o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego implementuje dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady z czerwca 2013 r. zmieniającą dyrektywę z 2003 r . Warto jednak przypomnieć, że rok wcześniej w 2012 r. w ówczesnym Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji zaczęto identyfikować najważniejsze problemy związane z funkcjonowaniem ustawy o dostępie do informacji. W efekcie tego, w następnym roku znowelizowano ustawę o dostępie do informacji publicznej, wprowadzając m.in. rozwiązania ułatwiające obywatelom szybkie odnalezienie interesujących ich danych w zasobach publicznych. Nowe przepisy określiły m.in. sposób uruchomienia i prowadzenia nowego trybu dostępu do informacji publicznej i jej ponownego wykorzystywania, tzw. Centralnego Repozytorium Informacji Publicznej (CRIP). A co najistotniejsze, był to pierwszy w polskim prawie zapis ustawowy kładący nacisk na taki sposób publikowania danych, by można je było z łatwością ponownie wykorzystywać.

Trzeba tu podkreślić, że Parlament Europejski w pracach nad dyrektywą wykorzystał wiele ówczesnych polskich rozwiązań, które zaimplementował w dyrektywie. To także sprawia, że uchwalona w końcu stycznia przez Sejm ustawą o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego nie jest kompletną rewolucją, a głównie – zgodnie z unijną dyrektywą – rozszerza zakres podmiotowy przepisów o biblioteki, muzea i archiwa, ponieważ treści będące w posiadaniu tych podmiotów do tej pory, na gruncie poprzedniej dyrektywy, podlegały wyłączeniu z ponownego wykorzystywania. Do tej pory bowiem ponownemu wykorzystywaniu podlegały jedynie informacje publiczne. Po wejściu w życie ustawy zasoby tych instytucji, które nie korzystają z ochrony praw autorskich, jak np. zdigitalizowane dzieła sztuki, reprodukcje materiałów archiwalnych czy publikacje elektroniczne, będą mogły być ponownie wykorzystywane na zasadach określonych w ustawie (nie będzie to dotyczyło dzieł, co do których nie wygasły jeszcze prawa autorskie).

Nowością jest także, że inaczej niż do tej pory, przepisy o ponownym wykorzystywaniu informacji publicznej nie znajdują się w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Teraz zostały wyodrębnione w oddzielnym akcie prawnym, ponieważ w przeszłości pojawiały się trudności z rozróżnieniem zwykłego dostępu do informacji a ponownym wykorzystywaniem.

Nowe przepisy mają wejść w życie trzy miesiące od daty publikacji w Dzienniku Ustaw i należy mieć nadzieję, że biznes właściwe spożytkuje potencjał gospodarczy, jak tkwi w bazach danych sektora publicznego.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
TechnologiaAdministracja
Skomentuj