Kto zapłaci za wprowadzenie obowiązku rejestracji kart pre-paid?

Kilka dni temu prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę antyterrorystyczną. O tym, jakie niebezpieczeństwa niesie wprowadzenie przepisów, które powstały w pośpiechu i bez konsultacji społecznych, a będą regulować ważne sfery życia obywateli, pisałem w poprzednim tekście w blogu Natemat.pl. Dziś chciałbym się skoncentrować na kwestiach związanych z nowymi obciążeniami nałożonymi na przedsiębiorców. Najlepszym przykładem tego typu negatywnych skutków regulacji jest wprowadzenie obowiązkowej rejestracji pre-paidów, czyli telefonicznych kart bezabonamentowych, które dziś możemy kupić i doładować w tysiącach punktów w całym kraju i w Internecie.

Rejestracja kart pre-paid ma być według twórców ustawy antyterrorystycznej jednym z narzędzi, które utrudnią działania terrorystom. Utrudni – ale niewiele bo wystarczy, że terrorysta zaopatrzy się w tego typu karty w innym kraju, gdzie nie ma obowiązku rejestracji, a następnie włączy usługę roamingu umożliwiającą korzystanie z tej karty w Polsce. Znacznie natomiast utrudni życie użytkowników tych kart, sprzedawców jak i operatorów świadczących „pre-paidowe” usługi w Polsce. Klienci mogą spodziewać się sporych niedogodności, jak choćby ograniczenia dostępności takiej usługi z powodu zmniejszenia się liczby miejsc, gdzie takie karty będą dostępne. Co gorsza, wprowadzenie i obsługa systemu rejestracji łączy się z dodatkowymi kosztami, które zostaną zrzucone na operatorów i sprzedawców kart.


Unijna komisarz do spraw handlu Cecilii Malmström, wskazuje, że nie ma obecnie żadnych dowodów na zwiększenie skuteczności organów ścigania w związku z wprowadzeniem obowiązku rejestracji przedpłaconych kart telefonicznych. Pomijając jednak wątpliwości polityków, co to tego, czy obowiązek rejestracji kart pre-paid zwiększy siłę służb w walce z terroryzmem, to wielu operatorów zwraca uwagę, że wprowadzane w ostatnim czasie przepisy dające nowe uprawnienia służbom zwiększa ich koszty działania. A ustawodawcy zdają się (lub raczej nie chcą) tego nie dostrzegać.

Rada ds. Cyfryzacji zwróciła uwagę, że w uzasadnieniu projektu nie przedstawiono oceny zasadności rejestracji kart pre-paid w odniesieniu do spodziewanych rezultatów w zakresie bezpieczeństwa. Nie przedstawiono także optymalnego sposobu realizacji obowiązku ich rejestracji. A sprawa nie jest banalna jeśli weźmiemy pod uwagę, że takich kart w użyciu w Polsce może być ponad 20 mln. Niestety sugestie Rady aby przeprowadzić tego typu ocenę nie zostały wzięte pod uwagę a ustawa weszła w życie bez znaczących zmian w tym zakresie.

Zgodnie z postanowieniami nowej ustawy antyterrorystycznej abonenci usług pre-paid (zarówno Polacy jak i cudzoziemcy będący w Polsce krótko w celach turystycznych) zobowiązani będą do podania operatorowi telekomunikacyjnemu swych danych. Dostawca będzie mógł rozpocząć świadczenie usług telekomunikacyjnych nie wcześniej, niż po potwierdzeniu zgodności podanych danych z danymi zawartymi w dokumencie poświadczającym tożsamość.

Sama rejestracja kart pre-paid nie jest wprawdzie niczym nowym dla operatorów, bo każdy klient musi to zrobić, jeśli chce np. przenieść numer do innej sieci, ale jak to zrobić w zgodzie z nowymi przepisami, operatorzy wytycznych nie mają. Pewne jest raczej tylko, że to oni będą musieli ponieść koszty wprowadzenia systemu i przeprowadzenia kampanii informacyjnej.
Wątpliwości budzi np. okres w jakim operatorzy muszą wprowadzić te przepisy. Zgodnie bowiem z przepisami nowej ustawy korzystający z usług telefonicznych na kartę będą musieli podać swe dane od 1 lutego 2016 r.. Pytanie czy w tym czasie operatorzy technicznie się z tym problemem będą w stanie uporać i czy nie będą zmuszeni wyłączać klientom kart. W swych salonach zapewne zdążą, ale czy w kioskach i na stacjach benzynowych?

Operatorzy zwracają uwagę, że przepisy powinny uwzględniać możliwości techniczno-obsługowe w tym zakresie, a konieczny czas do ich implementacji nie powinien być uciążliwy dla klientów. Trudne to może być zwłaszcza dla operatorów wirtualnych (funkcjonujących dzięki współpracy z tzw. operatorami infrastrukturalnymi), którzy z reguły nie posiadają sieci punktów sprzedaży do których ich użytkownicy mogliby przyjść aby rejestrować swoje karty i potwierdzać swoją tożsamość. Całkiem prawdopodobne, że wielu właścicieli kiosków czy małych sklepów zrezygnuje z dystrybucji takich kart, ponieważ wiązać się to będzie z przetwarzaniem danych osobowych i będą musieli przejść odpowiednie szkolenia, a także uzyskać upoważnienia do przetwarzania danych osobowych (np. np. rejestracji zbioru u Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych). A to się wiąże z kosztami.

Koszty wprowadzenia systemu rejestracji kart to nie jedyny przykład nakładania nowych obowiązków na operatorów związanych z zwiększeniem bezpieczeństwa Państwa. Związek Pracodawców Mediów Elektronicznych i Telekomunikacji Mediakom w maju opublikował postulaty w sprawie znoszenia barier rozwoju operatorów telekomunikacyjnych. Zwrócił w nich m.in. uwagę, że nawet mali operatorzy mają obowiązek uzyskiwania certyfikatów bezpieczeństwa przemysłowego wydawanego przez ABW. Według operatorów te certyfikaty nie są do niczego potrzebne, a do ich uzyskanie konieczne jest przejścia przez kilkumiesięczną procedurę sprawdzającą i poniesienie wydatku jednorazowego w wysokości ok. 30 tys. zł. To jednak nie koniec bo potem muszą zazwyczaj płacić około 1 tys. zł miesięcznie tzw. agencjom bezpieczeństwa, która zapewniają „wsparcie” operatora w kontaktach z ABW.

Mediakom dodaje, że średni operatorzy mają dodatkowo obowiązek wybudowania kancelarii tajnych i utrzymywania pionów bezpieczeństwa. To już wydatek jednorazowy w wysokości kilkuset tysięcy oraz comiesięczny w wysokości co najmniej kilka tysięcy. Tymczasem badania ankietowe przeprowadzone przez Mediakom wykazały, że żaden z operatorów z członkami tej organizacji, którzy mają obowiązek wybudowania i utrzymania kancelarii tajnej, przez ostatnie 5 lat, nie otrzymał żadnego dokumentu z klauzulą „tajne” lub „poufne”. Mediakom oszacował, że operatorów, którzy powinni utrzymywać kancelarię tajną jest w Polsce około stu , a tych którzy powinni posiadać certyfikat ABW jest co najmniej tysiąc . To oznacza , że w ciągu 5 lat branża ponosi niepotrzebne koszty w wysokości ok. 100 mln zł.

Wszystkich tych problemów i niepotrzebnych kosztów związanych z pre-paidami udałoby się uniknąć, gdyby proces legislacyjny przebiegał zgodnie z zasadami. Dlatego jeszcze raz powtórzę - trudno znaleźć argumenty, dlaczego rząd zadecydował, że wprowadzanie w życie tak ważnych kwestii, które będą podlegać ustawie antyterrorystycznej, odbyło się w niepełnym trybie legislacyjnym i bez poddawania ich konsultacjom
Trwa ładowanie komentarzy...