O autorze
Igor Ostrowski – jeden z inicjatorów IGF Polska, członek Rady ds. IGF przy Sekretarzu Generalnym ONZ, wspólnik Kancelarii Dentons, ekspert rynku mediów, telekomunikacji i nowych technologii, były wiceminister w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji i przewodniczący rządowej Rady ds. Cyfryzacji.

Od ponad 20 lat zajmuje się prawem mediów, telekomunikacji i nowych technologii oraz ochroną własności intelektualnej. Doradza wiodącym sieciom telewizyjnym, operatorom kablowym i producentom w prowadzeniu działalności w Polsce i Europie. Specjalizuje się w regulacjach rynku mediów oraz ochronie własności intelektualnej. Brał udział w projektach prywatyzacyjnych i międzynarodowych transakcjach fuzji i przejęć. Łączy doświadczenie zdobyte w międzynarodowych kancelariach prawnych (w biurach warszawskich i nowojorskich), administracji publicznej, oraz analityka. Inicjator działań obywatelskich, wspierających powszechny dostęp do internetu i otwartych zasobów edukacyjnych. Współzałożyciel Stowarzyszenia Projekt Polska i fundacji Centrum Cyfrowe. Jest jedynym polskim członkiem Multistakeholder Advisory Group przy Internet Governance Forum – agendzie ONZ zajmującej się kwestiami funkcjonowania, ładu i rozwoju internetu na świecie.

Święto Niepodległości w dobie Internetu – czy jest co świętować?

Amerykanie cenią sobie wolność i dlatego tak hucznie celebrują swe najważniejsze święto - Dzień Niepodległości. Korzystając z tej okazji, niektórzy z nich zadają sobie jednak pytanie czy wartości, które przyświecały założycielom pierwszej demokracji w 1776 roku są nadal - w dobie Internetu - w należyty sposób chronione? Czy sieć w przyszłości pozostanie nadal obszarem pełniej swobody, czy też ta przestrzeń będzie się stopniowo zawężać?

Niewielu z nas zapewne pamięta, że na 4. lipca przypada także inna rocznica. Tego dnia w 2012 roku umowa ACTA została ostatecznie odrzucona przez Parlament Europejski. To kolejna dobra okazja, aby zastanowić się co się zmieniło – chociażby na przestrzeni pięciu a nie dwustu czterdziestu lat. Czy Internet jest dziś nadal wolną przestrzenią działalności człowieka, o której tyle mówili europosłowie?



Z pewnością jest co świętować. Internet to wciąż najważniejsze dobro wspólne jakie stworzyła współczesna demokracja. Jednak w ciągu ostatnich pięciu lat pojawiło się wiele nowych wyzwań, co mocno uświadamiają np. takie wydarzenia, jak: opublikowanie przez Edwarda Snowdena tajnych i ściśle tajnych dokumentów NSA, masowa publikacja (tzw. „doxing”) poufnych informacji użytkowników sieci, które doprowadziły do szeregu osobistych tragedii (np. ujawnienie danych serwisu Ashley Madison), bezprecedensowy cyberatak wirusa Petya.A, który sparaliżował w ubiegłym tygodniu Ukrainę, inwazja fałszywych informacji (tzw. fake newsów) zalewających sieć czy wyroki sądów dotyczące delikatnej materii kontroli algorytmów, dzięki którym wyszukiwarki i media społecznościowe prezentują nam informacje w określony (ale nie do końca jasny) sposób.

Jedno jest pewne – okres „zachłyśnięcia się wolnością w Sieci” już za nami. Tak jak ostatnio określił to Leon Wiseltier, amerykański pisarz i filozof, w trakcie debaty zorganizowanej przez Aspen Institute „wchodzimy w okres krytycznej refleksji” na temat skutków korzystania z nowoczesnych technologii i wpływu na nasze codzienne życie.

Dziś nikt nie wyobraża sobie życia i funkcjonowania bez Internetu i to szybkiego. Dlatego też obecny rząd ogłosił realizację program „100 megabitów na 100-lecie niepodległości”, w którym zapowiada m.in. zapewnienie łącza 100 Mb/s w każdej gminie i każdej szkole. Anna Streżyńska, minister cyfryzacji w ubiegłym tygodniu podpisała „Porozumienie na rzecz Strategii 5G dla Polski”, co ma pomóc naszemu krajowi stać się jednym z europejskich liderów wdrażania tej technologii. Resort cyfryzacji przekonuje, że rozwój sieci piątej generacji będzie katalizatorem nowych inwestycji i innowacji.

Równocześnie weszły w życie przepisy o blokowaniu stron internetowych podmiotów, które oferują obstawianie zakładów wzajemnych bez zezwolenia ministra finansów. Oznacza to, że dostęp do ponad 500 stron internetowych został ograniczony. Takie rozwiązania zawsze spotykają się z krytyką organizacji walczących o wolność w Internecie. Wszelkie blokowanie stron czy to hazardowych czy pornograficznych uważają oni za szkodliwe (zdarza się wiele pomyłek w blokowaniu internetowych adresów) i nieskuteczne (metody obejścia się zawsze znajdą), i w efekcie przynoszące więcej strat niż pożytku.

W ubiegłym roku, w jednym z wcześniejszych tekstów na niniejszym blogu (przy okazji wprowadzania ustawy antyterrorystycznej) pisałem, że kwestia ta nie budzi już jednak takich emocji jak parę lat temu. Może to świadczyć o tym, że na linii, gdzie z jednej strony jest bezpieczeństwo, a z drugiej wolności obywatelskie, miarka przesuwa się na korzyść bezpieczeństwa i społeczeństwo coraz więcej ze swej wolności jest gotowe poświęcić na rzecz właśnie bezpieczeństwa.

Niemniej pytanie „Jak ma funkcjonować Internet?” jest wciąż aktualne. Z pewnością ma być motorem innowacyjności, ale czy jej warunkiem jest też w dużej mierze wolność i swoboda? Czy można tu znaleźć złoty środek, czy każdy kompromis w tym zakresie jest zgniły? Zdania różnych interesariuszy Sieci, w tym środowisk akademickich i biznesu są podzielone. Dla przykładu, niektórzy przedsiębiorcy mają nadzieję, że w przyszłości narzędzia blokowania stron zostaną wykorzystane do ochrony ich praw i interesów. Inni budują swoje strategie biznesowe w oparciu o koncepcję nieograniczonego dostępu do zasobów sieci. Dyskusja dotycząca stosowania narzędzi kontroli dostępu nie jest już zresztą dwubiegunowa. Nie ma jednej barykady, jednego podziału na „my” i „oni”; nie ma już prostego dylematu, po której stronie należy się opowiedzieć. Domniemana współpraca środowisk akademickich (tradycyjnie pro wolnościowych) z amerykańskim FBI zmierzająca do ujawnienia użytkowników „Ciemnej Sieci” (ang. Dark Web) - najbardziej „niezależnej” sfery Internetu - to przykład działań różnych interesariuszy na różnych poziomach, w poprzek wielu istniejących „barykad”.

Co zatem powinniśmy zrobić? Przede wszystkim rozmawiać a nie okopywać się na swoich pozycjach, na swoich „barykadach”. Odnoszę wrażenie, że w Polsce nie prowadzimy wystarczającego dialogu na tematy związane z funkcjonowaniem Internetu. Dlatego zachęcam Państwa do aktywnego udziału w listopadowej konferencji IGF Polska „Sprawdź, kto rządzi Internetem”, na której podejmowane będą aktualne problemy funkcjonowania Internetu w Polsce. Czekamy na zgłoszenia propozycji poszczególnych sesji, które chcielibyście zorganizować. Inicjatorzy tego wydarzenie bowiem wierzą, że organizując międzynarodowe forum debaty o kształcie Internetu dołączymy do liderów wyznaczających kierunek zmian w globalnej sieci. Więcej informacji pod adresem: http://igf.nask.pl

Na łamach niniejszego bloga, w następnych tygodniach będę przedstawiał rożne zjawiska i trendy w Internecie, które mam nadzieję znajdą odbicie w dyskusji na listopadowej konferencji. Może niektóre tematy zainspirują Państwa do udziału.
Trwa ładowanie komentarzy...